"Miej serce i patrzaj sercem"

czwartek, 19 lutego 2015

Zagubieni w nieszczęściu

i miłości mowę znasz,
nie kryj jej w serca głębi
Jak kwiaty słowa ludziom rzuć,

by koić, co ich gnębi.     
                                        Foerster





        Działo się to dwa lata temu, pracowałam wówczas w gabinecie terapii naturalnych - Natura.

Dwa piętra wyżej znajdowały się państwowe gabinety rehabilitacji.  

Któregoś dnia do drzwi zapukał mężczyzna o dwóch kulach, cichutko zapytał czy może wejść. Zaprosiłam, wskazując ręką krzesełko. Opowiadał, spokojnie i cichutko, historię udaru jaki przeszedł oraz o rehabilitacji, której się poddał, dwa piętra wyżej. - Dla mnie życia już nie ma - powiedział kończąc opowieść. Schylił nisko głowę, chcąc ukryć łzy spływające z oczu. Mam tylko jedno marzenie, kocham morze, tak bardzo pragnę aby móc jeszcze raz pobiegać po piasku wśród fal morskich. 

Uśmiechnęłam się delikatnie do starszego człowieka pytając - Czy mogę spełnić Pana marzenie? Zaniepokojony odpowiedział, że nie ma pieniędzy, niska renta ... - nie trzeba, proszę przyjść jutro po zajęciach, będę na Pana czekała. Pana uśmiech będzie dla mnie zapłatą. Nie mogłam postąpić inaczej, czułam, że obowiązkiem moim jest pomóc. Popatrzał na mnie ze zdziwieniem, uśmiechając się - naprawdę, mogę przyjść - powiedział niedowierzając. Oczywiście odpowiedziałam. Wieczorem rozmyślałam jak najlepiej spełnić marzenie tego człowieka, zaczęłam szukać, dotarłam do czasopisma gdzie naukowiec opisywał doświadczenie wzrostu kwasu mlekowego przy zmęczeniu wywołanym sugestią słowną, podczas średniej i głębokiej hipnozy. Proces myślenia, a zwłaszcza wyobraźnia mogą wywołać pewne zmiany w czynnościach narządów. Potencjał elektryczny grup mięśniowych pobudzany przez skoncentrowaną myśl, zmienia się. Uśmiechnęłam się sama do siebie, znalazłam rozwiązanie.
Następnego dnia nieznajomy wszedł do gabinetu. Spokojnie cichym głosem wprowadziłam go w stan czuwania, po czym w stan hipnozy. Zwracając się do mężczyzny   znajdującego się w tym stanie informowałam go, jak swobodnie wstaje i udaje się nad brzeg morza nad którym bywał wielokrotnie zna to miejsce z czasów kiedy był jeszcze zdrowy. Tam swobodnie biega po piasku rozgrzanym promieniami słońca,gdzie leciutkie fale morskie dotykają jego stóp. 


Po otrzymanej sugestii biegał w śród fal morskich, odczuwał wszystko co mówiłam. Jego twarz zmieniała się, rytm oddychania również, uśmiechał się. Po 15 minutach zakończyłam seans, twarz zahipnotyzowanego promieniała szczęściem. Kiedy otworzył oczy, był szczęśliwy - spełniła Pani moje marzenie - usłyszałam. 

Od tego dnia codziennie przez okres 14 dni przychodził do mojego gabinetu. Potem zniknął, nie miałam jego numeru telefonu, lecz czułam spokój. Po dwudziestu dniach od zaczęcia zajęć terapeutycznych otworzyły się drzwi i o jednej kuli wszedł mężczyzna trzymając w ręce różyczkę. Dziękuję powiedział, po prostu dziękuję. Ćwiczę sumiennie stosuję się do Pani zaleceń, wierzę, że tą kulę też odrzucę. Promieniało od niego szczęście i radość. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz